Na początku jest stres.
Jest lekkie kołatanie serca i drżenie rąk.
Bo wkraczasz w nieznane.
Bo dotychczas zdjęcia w samej bieliźnie robiłaś sobie sama ukradkiem w łazience lub masz kilka gorących fotek z okresu narzeczeńskiego.
Ale bez obaw.
Jestem tutaj po to, aby zrobić Ci kobiece ujęcia, lecz także po to, by oswoić Twój lęk, Twoje strachy, być może Twój brak wiary w siebie.
Lubię myśleć o sesji jak o opowieści, która ma kilka rozdziałów. Prolog, opowieść właściwą i epilog. Bo sesja zaczyna się na długo przed faktycznym fotografowaniem. Spotykamy się na żywo lub online, by oswoić się ze sobą nawzajem, ale także omówić szczegóły Twojej garderoby.
Ponieważ detale mają znaczenie.
Ma znaczenie kolorystyka Twojego outfitu i to, czy będzie współgrała z paletą barw w studio czy apartamencie, w którym się spotykamy.
Ma znaczenie czy użyjesz balsamu do ciała czy oliwki.
Ma znaczenie czy i jakie skarpetki założysz w drodze na sesję (serio, serio:)).
Nasza rozmowa przed sesją to również czas na Twoje pytania i rozwiązanie wątpliwości. To czas na rozmowę o Twoich oczekiwaniach.
A kiedy wreszcie spotkamy się na wyczekiwanej sesji zdjęciowej, proszę, byś pamiętała, że sesja kobieca to nie maraton.
Nie będziemy się spieszyć, ukradkiem zerkać na zegarek, wyglądać przez okno, by sprawdzić czy nadchodzi kolejna klientka na sesję.
Sesja kobieca to czas dla Ciebie i czas na snucie opowieści o Twojej zmysłowej kobiecości.
Jeśli myślisz o sesji kobiecej dla siebie, zrób pierwszy krok i napisz do mnie. Bez zobowiązań, bez presji.






































